• Miejże dla siebie miłosierdzie

    Carpe diem. Najbardziej znienawidzona przeze mnie sentencja. Nie wyrażająca nic, banalna, uboga. Jedyny sens miała na licealnych lekcjach języka polskiego przy okazji wspominania epikurejczyków. Czyli krótko mówiąc martwe słowa. Dziś jest dla mnie oznaką dojrzałości. I choć sama w sobie wciąż silnie kojarzy się z wytatuowanymi przedramieniem osiedlowego gangstera, to przecież chwytanie każdej chwili jest tym czego nie potrafimy robić do samej śmierci. A życie polega właśnie na tym, by je przeżyć. Pisałem już o tym przy okazji powielania martwych wspomnień na naszych tabletach i telefonach. To było preludium do tego co wiem dzisiaj. Lata pielęgnowania własnych nieszczęść i obserwowania cudzych uświadomiły mi, że cierpią ludzie nie pogodzeni ze sobą.…

  • Aleppo, to o nas

    Ile razy słysząc w wiadomościach o kolejnej ludzkiej tragedii wydaje nam się, że nas to nie dotyczy. Jesteśmy na jednej planecie i choć globalna sieć mediów daje nam złudzenie, że świat jest na wyciągnięcie ręki, to jednocześnie mamy wrażenie, że chodzimy po innej ziemi niż bohaterowie usłyszanych historii. Dramat kojarzy nam się jedynie z teatrem, a życie traktujemy jak spektakl, w którym zawsze można opuścić kurtynę jeśli wymknie się nam z pod kontroli. W prawdziwym życiu nie ma niestety suflera, dublera, ani nawet przerwy między aktami. Warto nabrać empatii wobec cierpienia ludzi na świecie. To naprawdę mogliśmy być my. Do takiej refleksji skłoniły mnie wakacje w rodzinnym domu. Kiedy spotyka…

  • Powietrze, głód, ogień i wojna

    Nie lubię wstępów. Wypada powiedzieć w nich coś mądrego, zaciekawić i wprowadzić w zagadnienie. Ta sprawa jest zbyt ważna, by zastosować klasyczne ramy podziału tekstu. Domaga się od razu treści, esencji. Wszyscy wiemy, że odbyły się Światowe Dni Młodzieży, że przyjechał Papież Franciszek. Najważniejsze jest jednak słowo i to co za nim idzie. A przyszło do mnie wielkimi krokami, nie daje spać w nocy i natrętnie przypomina o sobie za dnia. Sprawa miłosierdzia. Nie domniemanego, ale z twarzą konkretnych osób. Uchodźcy – to wobec nich byłem w ostatnim czasie najbardziej obojętny. Swoje sumienie gasiłem przerzucając odpowiedzialność na innych. Sam żal nie wystarczy, kiedy mogę działać. Nie będę cytował słów Franciszka,…