• Boga najlepiej widać o świcie

    Przez cztery tygodnie uczymy się czekać i nie przespać prawdziwego wschodu. Dla każdego z nas to wyzwanie. Bez rorat nie zrozumiemy czasów ostatecznego adwentu, w których żyjemy. Fenomen tej porannej mszy widać zwłaszcza wśród młodych ludzi. Szósta rano, na zewnątrz temperatura poniżej zera, resztki śniegu zalegają przy krawężnikach ulic. Oszronione tramwaje wypełnione młodymi ludźmi mkną przez miasto. Dziwna sprawa – prawie wszyscy wysiadają pod kościołami. Ale to nie przypadek – kierują się właśnie w ich stronę. W środku ciemno, zimno, słychać pochrząkiwanie ludzi. Z każdą chwilą ścisk się zwiększa, robi się coraz cieplej. Chwilę później wszyscy – jakby na czyjś znak – odpalają drobne woskowe świece, które otrzymali przy wejściu…