• Nie wystarczy nienawidzić, trzeba umieć kochać

    Eliminacja nienawiści bardzo nam pomoże, ale nie załatwi wszystkiego. Potrzebujemy jeszcze czegoś. Zwróciłem wczoraj uwagę na coś, co być może w emocjach jest trudne do przyjęcia nawet dla mnie. Czytałem sporo materiałów o tym, kim był sprawca. Nie szukałem ich, media poświęciły mu dość symbolicznie drugi dzień tej tragedii. Żałoba trwa, ale ludzie chcą też zrozumieć. Albo też i wyprzeć pewne rzeczy. Dla jednych była to bowiem okazja do powiedzenia: „to był przypadkowy chory człowiek” – i tym samym oczyszczali się z poczucia winy za nienawiść, która sączy się od wielu lat i do której każdy z nas w jakimś wymiarze przyłożył rękę. Drudzy powtarzali wyłącznie: „mowa nienawiści”, jako winnych…

  • #MuremZaOwsiakiem

    Pozytywna myśl na koniec kolejnego trudnego dnia. – Jestem dumna ze swoich rodziców, którzy życie naszej rodziny podporządkowali działalności Fundacji. Nawet jak czasem szlag mnie trafiał, że znów zamiast o naszych sprawach, przy stole rozmawiamy o listach z prośbami, brakach w szpitalach, tragediach pacjentów i ich rodziców, przetargach… Rodzice nigdy nie strzelali pogadanek, że trzeba być takim czy siakim, że trzeba robić tak czy śmiak… Ale żyjąc, jak żyją, i robiąc to, co robią, nauczyli nas, że w życiu trzeba mieć wrażliwość, odwagę, siłę i trzeba pomagać, łączyć i kochać. I zawsze podpisywać się pod tym co się robi – napisała Ola Owsiak o swoich rodzicach.  Pozytywna myśl na koniec…

  • Lecz ludzi dobrej woli jest więcej

    Szukałem słów na opisanie ostatnich 24 godzin, ale wciąż nie potrafię ich znaleźć. Chciałbym jedynie podzielić się kilkoma kadrami. . O śmierci Prezydenta Gdańska dowiedziałem się, będąc w kinie. Nie będę ukrywał – płakałem – myślałem wtedy przede wszystkim o bliskich zmarłego. Ale bolało mnie też to, co się dzieje z Polakami. I jeszcze rezygnacja Jurka Owsiaka. Za dużo tego. Kiedy wyświetlano napisy końcowe, ja siedziałem jak oniemiały w fotelu. Nie chciałem wychodzić. Myślałem sobie: „pieprzę, nie chcę wracać do takiego świata”. Wyprosiła mnie dopiero obsługa. . Kilka godzin później stałem na mrozie wśród kilku bliskich mi osób i setek (a może nawet tysięcy) zupełnie nieznanych. Milczeliśmy. Zaśpiewaliśmy tylko razem hymn.…

  • Zamiast życzeń

    Dziękuję wam za wspólny rok. Choć to tylko cyferka, symboliczna zmiana – to każdego roku w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia dostaję bardzo konkretną, realną szansę - kolejną. I mogę nabrać dystansu, zamykając to, co niosłem przez 365 wcześniejszych dni.